Rekrutacja – dobre CV, zaradna osoba, czy coś innego?

Mamy w sieci Internet miliony poradników, jak stworzyć dobre CV. Opisują one naprawdę dobre praktyki, pokazują sztuczki i kruczki, które możesz użyć, aby Twoje curriculum vitae wydało się interesujące dla pracodawcy. Pytanie jednak, czy faktycznie tak jest? Spróbujemy sobie na to dzisiaj odpowiedzieć, a jeśli w ogóle nie masz CV, lub nie wiesz jak je napisać zobacz na Gowork czy Interviewme, żebyś wiedział, wiedziała o czym rozprawiamy.

Po co w ogóle składasz aplikację

Odpowiedź niby jest oczywista i każdy ja zna – bo chcę dostać pracę! Jednak po co chcesz dostać tą pracę, jest bardziej ważne od tego, że w ogóle chcesz ją dostać. Możemy tutaj wyróżnić kilka tematów przewodnich poszukiwania pracy:

  • musze spłacać długi
  • muszę opłacić rachunki i lub mieszkanie
  • chcę sobie dorobić do kieszonkowego
  • nie wiem, co chce robić w życiu, więc idę do pracy
  • nie chce kontynuować edukacji, wiec idę do pracy
  • studiuje, uczę się zaocznie, więc idę do pracy
  • rodzice, rodzina itp. kazali mi znaleźć pracę
  • chcę się uczyć i lub rozwijać
  • chcę zarobić na coś

Dwa pierwsze podpunkty i dwa ostatnie są jak najbardziej okey. Praca przynosi większe, bądź mniejsze pieniądze, ale również powinna dawać satysfakcję z wykonywanych czynności. Zatem jeśli Twoją motywacją jest któryś z pogrubionych podpunktów, to naprawdę nie ma w tym nic złego. Natomiast, gdy jesteś w którymś z tych 5 pozostałych podpunktów, to serio nie truj dupy i zostaw miejsce dla kogoś, kto naprawdę tej pracy potrzebuje i lub jej chce.

Bycie nieokreślonym jest gorsze od bycia jakimś. Mając przed sobą osobę, która jawnie mówi mi, że ma komornika i po prostu musi spłacić swoje należności wiem, że to jest ktoś, kto po pierwsze zmierzył się z faktem, że ma problem. Jest to także osoba, która chce coś zmienić. I to jest fantastyczne! Z drugiej strony czasami doświadczam czegoś w stylu: „mama mi znalazła ogłoszenie, ja w sumie nie szukam pracy…” no ja pierdole, to na kij mi zajmujesz mój czas. Najpierw zastanów się, co chcesz zrobić ze swoim życiem, a potem katuj tym innych.

My, ludzie pracujący w tym fachu, mawiamy, że najniebezpieczniejszym zwierzęciem w zoo jest człowiek.

— Yann Martel

Kto u nas składa CV

Ostatnio napisałem ogłoszenie, nie było sztampowe, takie luźne, że potrzebuje osoby do pomocy w sklepie internetowym. Tak dobrze czytasz, nie stać nas jeszcze na dział HR, a podjąłem taką decyzję, że kto zatrudnia, ten też może, a nawet musi zwalniać. Zatem wolę sytuację, w której sam poświęcę czas na daną osobę, aniżeli potem dostanę jakąś przybłędę, którą będę musiał zwolnić przez konflikt z bezpośrednim przełożonym. Racja nie powinienem się tym zajmować, ale przynajmniej sam składam swój zespół od samego dołu. No okey, ale do brzegu, zatem napisałem to ogłoszenie, w którym powiedziałem, że nie interesuje mnie płeć, wiek, wykształcenie, dziury w życiorysie, czy patologiczne sytuacje. Interesują mnie zachowania, talenty, czy charakter danej osoby.

Zawsze zaczynamy od najniższej krajowej i wymagamy kilku dni próbnych, ponieważ zdarzało się tak, że ludzie nie do końca rozumieli zakres swojej pracy. W odpowiedzi dostałem 360 CV. Dla takiej firmy jak nasza, to ogrom ludzi. Oczywiście mamy dobre godziny pracy, nie mamy nadgodzin i nie pracujemy w weekendy. W większości zatem były to matki, które chcą pracować po urlopie macierzyńskim i młodzi ludzie.

Z tych prawie czterystu aplikacji na rozmowę zaprosiłem 20 osób, z czego przyszło 12, co i tak jest niezłym wynikiem, jak na obecny rynek pracy. Serio jak ponad połowa zaproszonych przyjdzie, to już jest sukces. Z tych 12 wybrałem 6, a w pracy pojawiały się 3 osoby. Zobaczcie jak ogromna jest to dysproporcja. Trzy osoby z 360 to nawet nie jest 1%. Z jednej strony pokazuje to jak straszny jest nasz rynek pracy i jak wielka jest konkurencja przy tak niskich stanowiskach.

Wielu odpadło na przedbiegach, inni na komunikacji, jeszcze inni na samych rozmowach. Postaram się pokrótce opisać, co mnie razi, może ktoś wyciągnie z tego wnioski na przyszłość.

W świecie fake newsów, społecznych konfliktów i politycznych zawodów potrzebujemy autentycznych pracodawców.

— Zyta Machnicka

Jakie CV denerwują mnie, a może i Twoje przyszłego pracodawcę?

Format

Nic nie wkurwia mnie tak bardzo, jak CV które muszę zapisać na dysk. No to jest po prostu masakra, dlaczego? Zajmuje mi to o dwie czynności za dużo. Po pierwsze musze kliknąć pobierz, a po drugie muszę jeszcze kliknąć, żeby odpowiedni program otworzył te przeróżne wypociny. Przepraszam za szczerość, ale naprawdę otwieranie dokumentu z Worda, który się rozwala już eliminuje Cię z dalszego postępowania. To samo tyczy się CV w formie zdjęć, które są tak słabej rozdzielczości, że nie da się ich wydrukować, a nawet dokładnie przeczytać. Ba są nawet lepsi, screen z telefonu, no Bóg Was opuścił już do reszty, aplikacja do pracy, to nie social media, ja nie jestem Twoim kolegą, żeby mi taki chłam wysyłać. U mnie to jest od razu odrzuć -> usuń, sorry szanujmy siebie i swój czas. Ja wiem, że większość rekruterów, to osoby empatyczne, ale np. w moim przypadku tak nie jest, więc często połowa odpada za samo przygotowanie formatu.

Puste

Na kij mi wysyłasz CV, w którym jest tylko adres i data urodzenia. No to jest po prostu śmieszne. CV w wolnym tłumaczeniu oznacza przebieg życia, nawet jeśli nie masz szkoły, nie masz doświadczenia zawodowego, to coś, gdzieś chyba robiłeś, bądź uczestniczyłeś w jakimś projekcie. Nie wiem dla mnie lepiej jak tam wpiszesz 6 lat grania w piłkę, albo od 10 lat chodzę na siłownię, bo to cokolwiek o Tobie mówi. Czasami nawet lepszą formą wyróżnienia się jest napisanie zamiast CV czegoś, na zasadzie listu motywacyjnego. Może to być ta sama forma, gdzie podasz dane osobowe i napiszesz w kilku zdaniach, jaką jesteś osobą. Uwierz to na pewno lepsze, aniżeli pusta strona. Tutaj nie sposób nie wspomnieć o dziewczynce, kurcze no ja mam w tym momencie 37 lat, więc jak ktoś ma 18, to dla mnie taki dzieciaczek. Niemniej dziewczyna ta napisała wspaniałą rzecz, że „była aniołkiem”. W przebraniu aniołka zbierała pieniądze bodaj na hospicjum, czy dom starców. Kij z tym, że nie miała żadnych innych wartości dodanych w tym CV, ale tak mi utkwiło to w pamięci, że sobie nawet nie wyobrażacie.

Zdjęcie

To, że zdjęcie powinno być przeczytasz w każdym możliwym poradniku. Natomiast to nie może być to samo zdjęcie, które wrzucasz na Tindera, czy tego typu inny portal. Zdjęcia w kuchni, wśród szmat i niemytych garnków, tudzież z fajką w ręce skutecznie odstraszają. Ze zdjęciami jest też taki ciekawy przypadek, że często na CV wrzucacie fotkę tak wymuskaną, tak idealną, że jak potem zjawiacie się na spotkaniu, to szczególnie panowie patrzą i nie wierzą, w to co widzą. Z motyla w poczwarkę. No sorry faceci to wzrokowcy, widziałem wiele razy odrzucenie dziewczyny z rozmowy o pracę – tylko ze względu na to, że nie pasowała do wyobrażenia, które sama zrobiła zarówno zdjęciem w CV, jak i na FB, czy Instagramie. Panowie podobnie, można jakkolwiek się do tego zdjęcia przygotować, nie mówię żebyście szli do barbera, kupowali drogie koszule, ale zdjęcie z jakiś betonów, czy siedzenia na samochodzie… nie jest najlepszym pomysłem. To, że masz starą betę, czy passerati również Cię nie wyróżnia, raczej kategoryzuje Cię do określonej „grupy ludzi”. I serio nie martwcie się, ja też nie mam jakieś mega super miłej aparycji, ale taki jestem i tego nie zmienię, ważne żeby pokazać prawdziwego siebie.

Indianie wierzyli, że robienie zdjęć kradnie duszę. Ile więc można tej duszy kraść? Raz dziabnąć, w porządku. Ale sto, dwieście, tysiąc razy? Co z duszy pozostanie?(…) Moja dusza jest wypstrykana do zera.

— Sylwia Kubryńska

Skoczek

To określenie na osobę, która co chwila zmienia pracę. Jasne są przypadki np. w IT, gdzie to skakanie po projektach nie jest takim problemem, bo w ciągu 3 miesięcy mozna zrealizować mnóstwo rzeczy, a także można już się znudzić pracodawcą. Natomiast jak jesteś hmm magazynierem, to takie skoki nie są wskazane, bo wyglądają okropnie. Lepiej już zostawić dziurę w życiorysie, ba nawet skłamać, że byłeś, byłaś wtedy na szparagach w Niemczech (chociaż jest zima), aniżeli pokazywać jak to w każdej kolejnej pracy, odprawiali Cię z kwitkiem po 3 miesiącach. Jasne możesz powiedzieć, że to Twoja decyzja, ale aż 5 razy?

Jak dostarczyć CV?

Przede wszystkim czytać to, o co prosi potencjalny pracodawca. Jeśli prowadzi rekrutację na Olx, czy Pracuj i podaje, że działania będą prowadzone na tych platformach, to proszę nie przynoś CV do biura, bo to chyba najbardziej niezręczne dla wielu osób. Po pierwsze odrywa od pracy, po drugie głupio jest nic nie powiedzieć takiej osobie, więc zajmuje też czas, po trzecie jeśli nie jesteś umówiony, umówiona nie przychodź. Może to źle brzmi, ale ja już zacząłem odsyłać przedstawicieli z kwitkiem, bo oni tylko na moment i cyk… moja godzina pracy poszła się, no zniknęła. Tutaj jest podobnie, szanujmy swój czas.

Wracając jednak do samego wysłania aplikacji, to proszę unikaj tych automatycznych zwrotów. Jak widzę kolejny raz „szanowni Państwo w odpowiedzi…” to się zastanawiam, czy ludzie tak bezmyślnie klikają w setki ofert i czy nie są oni w stanie napisać zwykłego zdania od siebie. Automaty ułatwiają życie, ale Was nie odróżniają od innych osób. Czasami wystarczy zwykłe „Dzień dobry, oferta pasuje mi pod względem lokalizacji”, aby być 1 na 100 osób, które zadadzą sobie 10 sekund trudu na napisanie zdanie. Uwierz, to naprawdę dobrze świadczy.

Tak czy inaczej trzeba kierować się tym, czego pracodawca oczekuje. Jak napisze on, że nie przyjmuje CV bez zdjęcia, to nawet nie wysyłaj, to strata czasu. Jak w ogłoszeniu jest podany konkretny adres email, to nie wysyłaj aplikacji przez platformę, tylko na konkretny adres email. Jak rekrutacja jest prowadzona przez zewnętrzny formularz pracodawcy, to dalej nie wysyłaj CV na platformie, tylko przejdź przez ten formularz. Jasne to zajmuje czas, ale też pokazuje kto jest na tyle bystry, żeby chociaż przeczytać opis pracy.

Wysłane curriculum vitae – co dalej?

Skup się teraz na tym, co mówię, bo to jest najgorsza plaga naszych czasów. Po pierwsze zapisz gdzie wysłałeś, wysłałaś curriculum vitae. Serio!!! To jest jak strzał z liścia od brzydkiej dziewczyny. Od ładnej to jeszcze to jakoś zaakceptujesz, ale od takiej poniżej Twojego poziomu, to trochę ujma na honorze. Zresztą, o czym ja pierdole 90% nie wie, co to honor. Dobra ale wracając do rzeczywistości, często sytuacja wygląda w ten sposób, że rekruter np. ja w tym wypadku dzwonię do danej osoby i chcę ją zaprosić na spotkanie – przedstawiam się z nazwiska i mówię nazwę firmy, a w odpowiedzi dostaje na twarz, że „ja nie pamiętam”, „ja nie wiem”, „to ja składałam?”, „a jakie stanowisko?”. No ja pierdole…  Jakbym z Amebami rozmawiał, tak dobrze widzisz napisałem z dużej litery, bo to małe żyjatko czasami ma więcej taktu i mózgu niż przeciętny młody dorosły. (btw wiem, że ameba nie ma mózgu)

Miała już zażądać trochę jego krwi i kosmyka włosów, żeby móc odprawić rytuał przyzwania, ale przypomniał jej, że mają telefony komórkowe.

— Lisa Jane Smith

Okey tak czy inaczej warto stworzyć listę miejsc, do których aplikujemy. Rozumiem, że im niższe stanowisko tym mniej trzeba się tym przejmować, ale przy wyższych to excel z nazwą firmy, potencjalnym kontaktem, telefonem, adresem email itd. Poukładane, posegregowane i w daną chwile masz dostęp do wszystkich informacji. W przypadku tych niższych stanowisk, wypisz sobie na kartce, gdzie aplikowałeś, aplikowałaś wraz z datami, ułatwi to życie Tobie i rekruterom.

Najważniejsze jednak to odbierać telefon, lub i oddzwaniać. Sprawdzać skrzynkę na olx, czy chociażby maila. Czasami kontakt kanałami online jest dla rekrutera wygodniejszy i sprawniejszy w obsłudze. Zatem jak sprawdzisz tego maila raz na dobę, możesz wiele zyskać. A bo trzeba jeszcze napisać, że jak już sprawdzisz skrzynkę online, to proszę odpisz… telepatia tutaj nie działa.

Rozmowa o pracę

Zacznijmy od najważniejszej rzeczy – po prostu przyjdź. Nawet jeśli nie masz ochoty, nawet jeśli pada śnieg, po prostu pojaw się o wyznaczonej godzinie. Musicie pamiętać, że zarówno ludzie na stanowiskach HR, czy kierownicy, a nawet dyrektorzy wielu firm w danym mieście po prostu się znają. Nasza reputacja wyprzedza nas szybciej, aniżeli prędkość z jaką wydajemy wypłatę. Warto zatem pokazać się, aniżeli mieć łatkę osoby, która się nie pojawia.

Jasne jak nie możesz przyjść, albo nie chcesz przychodzić, to zadzwoń, napisz, no cokolwiek żeby nie marnować czasu drugiej strony.

Talent określa co człowiek robi, nie określa, kim człowiek jest.(…) Kiedy wiesz, kim jesteś, możesz dokonać wszystkiego.

— Terry Pratchett

Nie będę tutaj przeklejał poradników z dużych serwisów, w których możesz przeczytać porady dotyczące wyglądu, zachowania, pozycji nóg, czy zwrócenia się twarzą do pytającego. To wszystko ma oczywiście znaczenie i buduje całokształt Twojej osoby w oczach rekrutera, jednak moim zdaniem jest coś znacznie ważniejszego, a mianowicie nawet nie to co odpowiadasz, jak się zachowujesz, ale sposób w jaki wyrażasz emocje i swój charakter.

Do tej ostatniej rekrutacji wykorzystaliśmy trochę pytań z testu Gallupa przerabiając je pod siebie, to taki test psychologiczny, który jest w stanie określić mocne strony człowieka i zasugerować, gdzie dana osoba powinna pracować. My wykorzystaliśmy to na zasadzie zgodności z naszym obecnym personelem. Zrobiłem 13 pytań, na które wcześniej odpowiedziały osoby pracujące już u nas, wyciągnąłem z nich średnią, ogarnąłem to Excelem i miałem gotowiec, do każdej rozmowy.

Jasne, możesz mi napisać, że tak działa Badoo, czy Tinder. Masz rację dokładnie o tego typu dopasowanie chodzi. Praca, przynajmniej u nas na niższych stanowiskach jest tak przygotowana, że może ją wykonywać każdy, w zasadzie myślę, że nawet 10 latek by sobie poradził. Nie mają zatem dla nas znaczenia cechy fizyczne, wiekowe, a jedynie psychika danego człowieka. Czy będzie nam się z nim dobrze pracowało? Tego właśnie chcieliśmy się dowiedzieć na rozmowach i o zgrozo udało nam się to zaskakująco dobrze. Nie było pitolenia typu dlaczego się Pani, Panu nie podobało w tamtej firmie, proszę wymienić cechy idealnego kierownika, lub czy ma Pani dzieci i w jakim wieku są. My stosujemy pytania, na które nie ma dobrych i złych odpowiedzi, one tylko pokazują nam, to co sądzimy sami o sobie i co możemy dać od siebie zespołowi, a tym samym pracodawcy.

I znowu odbiegłem od tematu. Wracając jednak do rozmowy, warto nie być zbyt pewnym siebie, warto nie żartować, bo czasami ktoś może nie zrozumieć. Jednak warto być osoba otwartą i spokojną. Kuląc się w swoich myślach, zamykając się na odbiór drugiej strony lub wyrażając znaczące grymasy nie budujemy ciekawej rozmowy. Pamiętaj masz tylko 5 max 10 minut na to, aby pokazać kawałek siebie.

Tutaj jeszcze napiszę, co mnie irytuje w wielu sytuacjach:

  • jak ktoś nie poda mi ręki na powitanie i pożegnanie
  • jak ktoś gada więcej ode mnie (rozumiem stres, ale warto czasem słuchać)
  • jak ktoś opowiada mi anegdotki ze swojego życia, wybacz chuj nie mnie to interesuje
  • jak ktoś uważa, że możemy się dogadać inaczej
  • jak ktoś nie odpowiada na pytania

Tutaj podam Wam przykład z ostatniej rekrutacji. Przyszła dziewczyna z dzieckiem na rękach (aż mój szef przyszedł się zapytać, czy to niespodzianka, czy rozmowa o prace.) Natomiast sam mam dzieci, więc w ogóle jej nie odrzuciłem. Popełniła jednak kilka zasadniczych gaf, mimo że dzieciak był pocieszny i świetny. To co zrobiła wyglądało w ten sposób:

  • weszła jak do siebie ubrana jak na wyjście ze śmieciami
  • nie powiedziała dlaczego ma ze sobą dziecko
  • zaczęła sama mówić, zanim ja się odezwałem
  • stwierdziła, że potrzebuje pracy za 2 miesiące (no kill me… )
  • w trakcie tych 13 pytań, gdzie pytamy między innymi o największe życiowe osiągnięcie, trzymając na rękach dzieciaka, nie wspomniała o nim nawet słowem, gorzej nie umiała wymienić osiągnięcia tak prostego jak bycie dobrym rodzicem
  • nie podała mi ręki na pożegnanie

Wszystko, co dało się popsuć, popsuła. Jasne do tego dochodzą moje przesłanki typu, jak nie ma z kim zostawić dziecka, to jak poradzi sobie w pracy, ale to już przerabiałem i nie ma sensu generalizować, bo przeróżne są sytuacje życiowe.

Podsumowując już ten przydługi akapit, postaraj się być sobą, odpowiadaj zwięźle na pytania, ale przede wszystkim słuchaj, słuchaj tego, co się do Ciebie mówi.

Przyjście do pracy

Wydawałoby się, że to najłatwiejsza część całego procesu, ale oczywiście nie. Ja może jestem inaczej wychowany, ale jeśli dogaduje się z kimś, że zaczynam pracę, to na pewno ją zacznę. Ba, nawet jeśli nie zacznę, to przyjdę w dany ustalony dzień i się wytłumaczę.

Najdłużej trwa ta robota, której się wcale nie zaczyna.

— J.R.R. Tolkien

Aktualnie mamy trend, w który rozmawiam z kimś, tak tak widzimy się w poniedziałek, a połowa nie przychodzi. Okey możesz mieć lepszą propozycję, jasne to zrozumiałe, ale daj mi znać. Czasami są zaplanowane procesy, w których jesteś istotnym elementem, więc nieprzychodzenie to nie tylko brak szacunku dla rekrutera, ale także potencjalnych kolegów.

Praca

Zdaje sobie sprawę z tego, że moje wpisy są strasznie długie. Niestety nawet w ten sposób nie wyczerpują one tematu, ale mam nadzieję, że wyłuskaliście chociaż trochę przydatnych rzeczy, jakie mogą Wam się przydać na rozmowie o pracę.

Możemy to także podsumować w kilku punktach:

  1. Zastanów się gdzie i po co chcesz pracować
  2. Przygotuj krótkie, dobre CV
  3. Przeczytaj ogłoszenie
  4. Aplikuj
  5. Zapisz, gdzie aplikujesz
  6. Odbieraj wiadomości i telefony
  7. Przyjdź na rozmowę
  8. Bądź szczerą i otwartą osobą
  9. Odbieraj wiadomości i telefony
  10. Przyjdź do pracy

Te dziesięć punktów nie jest niczym strasznym. To zwykłe ludzie zachowania, które pomogą zarówno Tobie, jak i rekruterom. Pamiętaj, nie bój się, jedyne co może się zdarzyć, to brak kontaktu ze strony pracodawcy, wtedy powtórz schemat raz jeszcze, aż znajdziesz to w miejsce, w którym docenią Ciebie i Twoje zdolności.

powodzenia!

0 komentarzy
1 polubienie
Poprzedni: Cierpliwość – klucz?Następny: Jak zwolnić pracownika?

Podobne wpisy

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *